Olej z orzechów włoskich

Witajcie :)

olej z orzechów włoskichDzisiejsza notka dotyczyć będzie oleju z orzechów włoskich, którego używałam nie tylko do olejowania włosów ;)
Olej ten kupiłam z myślą o dwóch zastosowaniach: olejowanie i OCM. Myślę, że o jednym i o drugim pisać nie muszę, bo w internecie jest mnóstwo informacji na te tematy, ale jeśli chciałybyście wiedzieć, jak dokładnie stosuję olejowanie bądź OCM to piszcie :)

Generalnie to jestem na etapie szukania najlepszego dla siebie oleju, a ze względu na to, że olejuję stosunkowo niedługo i nie wykorzystuję od razu 1/3 butelki to jednak zużycie jednego oleju zajmuje mi trochę czasu :D

Dlaczego tym razem skusiłam się na olej z orzechów włoskich?
- przede wszystkim dlatego, że nadaje się do olejowania włosów wysokoporowatych i jednocześnie do OCM
- ponoć dobrze działa na przetłuszczającą się skórę (w tym też głowy), chociaż twarz zareagowała zupełnie inaczej niż skalp,
- mocno nawilża,
- ma działanie przeciwzapalne, normalizujące i kojące.

Moje wrażenia:
Opakowanie wg mnie jest okej. Ciemna buteleczka (jak powinno to być w każdym oleju, gdyż światło dzienne niszczy cenne składniki) z małym uchwytem, który drażnił mnie na początku, ale potem go doceniłam, gdyż jak na razie stosuję metodę wylewania odrobiny oleju na dłonie i przesuwanie po kolejnych pasmach, a wiec co chwilę muszę dolewać nową porcję oleju i średnio mi się widzi wieczne wycieranie tłustych rąk, a butelka najzwyczajniej w świecie wyślizgiwała się – stąd „uszko” bardzo mi się przydało :D Taka butelka starczyła mi na bardzo długo, aż tak, że nie pamiętam nawet kiedy go kupiłam, a olejuję włosy przed każdym myciem (co 2 dni), oczywiście gdy mam czas, ale raczej kiedy nie było sesji spokojnie mogłam sobie na to pozwolić ;)

Konsystencja taka mocno olejowa :D coś jak rycynowy. Do tej pory myślałam, że każdy olej jest taki, ale jakiś tydzień temu zakupiłam olej z awokado i ten jest bardziej „lejący”. Jednak taka olejowa konsystencja pozwala na łatwą aplikację oleju na włosach, nic nie spływa, wszystko się trzyma, jest wrażenie mocnej tłustości, ale przecież to OLEJ :D Zmyć z głowy raczej nie było trudno. Najpierw myje włosy szamponem tylko na skórze głowy, ale dla bezpieczeństwa powtarzam czynność drugi raz z mniejszą ilością szamponu (oczywiście bez sls!)  - muszę mieć pewność, że rano włosy będą świeże, jak powinny po myciu :) Gorzej było ze zmyciem rąk – serio nie mogłam się pozbyć tego wrażenia tłuszczu na dłoniach xD

Zapach mnie nie powalił. Wiem, że niektórzy bardzo lubią taką orzechową woń, ale mnie zupełnie nie przypadł do gustu. Na początku wręcz mnie denerwował. Potem przywykłam i raczej był mi obojętny, bo szybko zawijałam w folię i ręcznik, więc zapachu już nie wyczuwałam ;) Oczywiście przez to, że nie lubiłam go wąchać nie skreślę go z tego powodu :)

Teraz konkrety: działanie na włosach. Oceniłabym na dobre. Włosy rzeczywiście były błyszczące, dociążone, jakby nawilżone, nawet trochę się przyciemniły (co jest przeze mnie pożądane!), ale nie wiem czy to działanie oleju, czy może płukanki kawowej, albo może obydwóch :D Zapach dosyć długo utrzymywał się na włosach, czyli jak się domyślacie, właśnie to mnie do niego ciut zniechęciło. Radziłam sobie z tym i na końce stosowałam olejek z alterry, który przebił go, lepszym jak dla mnie, zapachem :) Generalnie olej się sprawdzał, ale mimo tylu zalet ciągle zaglądałam ile go zostało, żeby już go w końcu wykończyć. Nie zrobił na mnie efektu WOW, zdecydowanie bardziej na plus zadziałała u mnie amla- tak zapach jeszcze gorszy, ale błysk był niesamowity :D Reasumując, jeśli nie jesteście jakoś specjalnie wrażliwe na zapachy (kurcze ten orzechowy nie jest tragiczny, a ja jakoś mam do niego dystans :( ), to ogólnie polecam spróbować na własnych włosach.

Jeśli chodzi o stosowanie tego oleju do OCM (olejowego oczyszczania twarzy=demakijaż olejami), to mam mieszane uczucia. Olej z orzechów włoskich był dla mnie olejem bazowym, nadawał się do cery mieszanej/tłustej, jak moja, więc myślałam, że sprawdzi się super. Moja mieszanka składała się z oleju z orzechów włoskich około 70 ml, oleju rycynowego (musi być obecny w każdej mieszance, bo to on pochłania sebum) około 20 ml i do tego dodałam pare kropel oleju jojoba. Na początku mieszanka olejowa sprawowała się bardzo fajnie, cały makijaż był zawsze zmyty (tak, nawet tusz i eyeliner :)), jednak po jakimś miesiącu-dwóch coś dziwnego zaczęło się dziać  twarzą – wyskakiwały małe i duże niespodzianki, ale myślałam, że to normalne, bo rzeczywiście na początkach takie rzeczy mogą się przytrafić, a przy mojej problemowej cerze wręcz się tego spodziewałam ;) ale po dwóch tygodniach powinno być lepiej, a było gorzej :( nie zaprzestałam stosowania demakijażu metodą OCM, chciałam zobaczyć co będzie dalej. Kiedy moja twarz już bardzo przypominała pizzę, odstawiłam OCM i wróciłam do tradycyjnego demakijażu mleczkiem. Do teraz ciężko mi się pozbyć tego co zostało po OCM- grudki, czerwone placki, często nowe ropne zmiany, ale stosuję od około 2-3 tyg samo-robione maseczki z jogurtu, miodu i częściej z drożdży i jest duża poprawa :) Jak twarz się ustabilizuje, spróbuję OCM jeszcze raz, tym razem z innym olejem bazowym (nie wiem czy to akurat przyczyna, ale jak spróbuję np. z lnianym albo z pestek winogron wtedy się okaże :))

Tak a propos mam ochotę wypróbować olej tamanu, podobno świetnie się sprawdza przy cerze trądzikowej (nie mam trądziku, tylko okresowe mocne wysypy, ale może zadziała i u mnie!), słyszałyście o nim? Próbowałyście? Dajcie znać koniecznie :)

Oprócz olejowania włosów i OCM, używałam też oleju z orzechów włoskich jako odżywkę do paznokci :) Nie robiłam tego jakoś bardzo często, raczej sporadycznie, ale sądzę, że olej fajnie się w tej roli odnalazł, paznokcie się wzmocniły, skórki były miękkie, łatwiej mogłam je „zdjąć” :D

Poza tym mieszałam parę kropli oleju z kremem do rąk, w ten sposób chciałam go szybko wykończyć :P Dłonie rzeczywiście zregenerowały się, zniknęły te brzydkie białe skórki sterczące jak na mrozie xD Chyba już po paru dniach codziennego stosowania na noc widziałam efekt, także tu byłam zadowolona :)

A Wy stosowałyście olej z orzechów włoskich do pielęgnacji włosów/ciała?

Pozdrawiam serdecznie,
hairandstyle

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.