Oleje Amla vs. Heenara – recenzja

Witajcie :)

Dziś chciałabym podzielić się moją opinią na temat chyba najbardziej znanych dwóch olejków do włosów –  Amla i Heenara.

amlaheenaraPorównuję je ze sobą, ponieważ obydwa są bardzo chwalone w świecie włosomaniaczek, jednak jak jeden był dla mnie wyśmienity, tak drugi nie zrobił zupełnie NIC. Ciekawe? ;)

Olejek, który się u mnie sprawdził to AMLA, więc od niego zacznę :)

Kilka słów od producenta (ściągnięte ze strony helfy.pl, gdyż sama już butelkę dawno wyrzuciłam):
Olejek Amla zawiera wyciąg z owoców amla (amalaki - agrestu indyjskiego), sprawia, że włosy stają się po nim są sprężyste, zdrowe, błyszczące. Będziesz mieć wrażenie, że włosy są odżywione od środka i mieć poczucie lepszej pielęgnacji. Amla ma świeży, orientalny zapach, jest sekretem pięknych włosów kobiet z Indii. Przeznaczony dla włosów od ciemnego blondu po czarne. W celu osiągnięcia najlepszych rezultatów wmasuj 1 do 2 łyżeczek olejku w skórę głowy oraz włosy i odczekaj pewien czas (idealnie ok. 1 godziny ale można również pozostawić olejek we włosach na cała noc a głowę umyć rano). Najlepsze rezultaty osiągniesz używając olejek 3 razy w tygodniu. 

Skład:
Light liquid paraffin, RBD Canola oil, RBD Palmolein oil, Parfume, Amla Extract,TBHQ, CI 47000, CI 616565, CI 26100

Czyli na początku parafina, a tytułowa amla dopiero do zapachu, czyli generalnie raczej jest jej mało :(
Przy okazji: LINK do pierwszej recenzji, gdzie podałam fajne linki, gdzie znajdziecie analizy składów :)

Moja opinia:
Olejek sprawdził się u mnie bardzo fajnie. Największym plusem jest to, że po zużyciu dwóch buteleczek wydobył z moich spuszonych loków NIESAMOWITY BLASK, wręcz błysk. Sama byłam w szoku :D  Wieczna aureola z krótkich pofalowanych włosków zamieniła się w błyszczącą taflę – powaga :D Efekt widzę do teraz, oczywiście jest ciągle utrzymywany innymi olejami, ale właśnie Amla dokonał niemożliwego :) Kiedyś włosy przy nasadzie ostawały w każdą stronę, zwijały się w dziwne kształty i stały jak milion antenek :D Dzięki Amli stały się wygładzone (nie przyklapnięte!), pięknie błyszczą – a to dla mnie duży sukces, kiedy dla większości dziewczyn nic nadzwyczajnego, ja takiego efektu nie uzyskałam nigdy nawet z wygładzającymi maskami. Końce mimo, że lubią się czasem spuszyć- ale przy drobnej pomocy serum również się mienią :) Szkoda tylko, że na moich kręconych włosach czasem to widać, a czasem nie, ale ja sama widzę to przy rozczesywaniu :) Ogólnie zaskoczenie mega :D

Ze względu na skład trochę bałam się tego olejku, w końcu parafina – zuo. Czytałam, że niektórym bardzo szkodzi, dla innych jest obojętna. Stwierdziłam, że mój skalp nie jest zbytnio wrażliwy, więc spróbuję zastosować olejek również na skórę głowy. To była dobra decyzja, bo nie zauważyłam żadnej negatywnej reakcji skóry, a zyskały na tym włosy zaraz przy nasadzie, czyli nieziemski błysk, wiem pisałam już wyżej, ale naprawdę to był dla mnie sukces :D Generalnie sądzę, że na tym olejku zyskała cała długość włosów.

Opakowanie średnie :D Dosyć duży otwór, przez który nieraz zdarzyło mi się wylać ciut za dużo :P Plus za przezroczystość- dla mnie to ważne, bo wiem ile olejku mi jeszcze zostało :)

Konsystencja lżejsza niż niejeden olej. Trochę jakby gęstsza (zielona :D) woda. Bardzo fajne wrażenie, łatwo się rozcierało w dłoni i aplikowało na włosy. Zielony kolor nie był dużym problemem, wanna łatwo i szybko się czyściła ;)

Co do zapachu to pewnie już wyczytałyście, że różami nie czuć :D Przy otwarciu mnie trochę odrzuciło, ale kwestia przyzwyczajenia. Co prawda, zapaszek roznosi się z łazienki po domu (xD), ale na włosach był słabo wyczuwalny – jedynie z bliska coś tam można było poczuć.

Jeśli chodzi o wydajność, to z tego co pamiętam, jedna butelka starczyła mi na miesiąc olejowania jakoś 3 razy w tyg, co drugie mycie.

Działanie to dla mnie przede wszystkim błysk :D To zapamiętałam najbardziej, bo przedtem moje włosy były bardzo matowe. Co do nawilżenia, nie widziałam cudów, ale stan włosów ewidentnie się polepszył :) Na długości nie zyskałam, czyli nie przyspieszył porostu. Skóra głowy się nie skarżyła. Czy przyciemnił? Może trochę tak, albo tak mi się wydaje, ze względu na połysk. Poza mega-świetnym-nieziemskim blaskiem nie zauważyłam niczego więcej :)

Olej Heenara bardzo mnie zawiódł. Nie zrobił moim włosom kompletnie nic. A może powinnam się cieszyć, że ich nie ‚popsuł’ :D

Kilka słów od producenta:
Olejek jest skuteczną ziołową odżywką, która pielęgnuje skórę głowy, przywraca formę oraz odżywia cebulki, czego rezultatem są jedwabiste i gładkie włosy. Hamuje także wypadanie włosów sprawiając, że stają się one zdrowe i lśniące. Olejek do włosów  Heenara składa się z olejku kokosowego oraz harmonijnej mieszanki ziół tj. Maka , Amla , Brahmi , Mehendi oraz wielu innych istotnych ziół uznanych przez Ajurwedę. Zawarta w składzie henna ma naturalne, łagodzące oraz odświeżające właściwości. Amla pomaga w dostarczeniu włosom koniecznego odżywienia i witamin. Neem , który ma naturalne przeciwłupieżowe właściwości, pomaga w zwalczeniu łupieżu podczas gdy Brahmi i Migdał pomagają utrzymać odżywioną i zdrową skórę głowy.  Wmasuj delikatnie Olejek do włosów Heenara w skórę głowy i we włosy przez co najmniej 10-15 min najlepiej przed snem, pozostaw na całą noc, a następnie spłucz. Aby uzyskać najlepsze efekty stosuj dwa razy w tygodniu.

Skład:
Cocos Nucifera (Coconut Oil), Eclipta Alba (Maka ), Emblic Myrobalan (Amla ), Herpestis Monniera (Brahmi ), Hibiscus Rosa-Sinensis (Jaswand), Azadiachta Indica (Neem ), Hendychium Spicatum (Kapoorkachli), Lawsonia Alba (Mehendi ), Prunus Amygdalus Almond), Aloe Barbadensis (Kumari).

Wszystkie najważniejsze zioła, brak parafiny, a jednak u mnie nie zadziałał :(

Moja opinia:
Nie wiem, dlaczego ten olejek się u mnie nie sprawdził. Liczyłam na fajne wzmocnienie, odżywienie, ciepłe refleksy i popchnięcie włosów do wzrostu. A tu nic. Nie widziałam żadnych efektów, a szkoda.

Ze składu widać, że Heenara bije na głowę Amlę. Ma wszystko co najlepsze i powinien działać cuda- i u niektórych faktycznie działa :) Moje włosy działają w odwrotny sposób niż włosy większości włosomaniaczek :D

Opakowanie oleju Heenara znowu wygrywa z Amlą. Otwór z „dzióbkiem” ułatwia wydostanie odpowiedniej ilości oleju ze środka. Również przezroczyste = oczywiście plus :)

Konsystencja różna w zależności od otoczenia :D W sensie, że kiedy olejek sobie stoi na półce to gęstnieje/zastyga/przechodzi do postaci stałej :P Kiedy chcemy go użyć wystarczy polać ciepłą wodą. Ja nalewałam gorącej wody z kranu do wysokiej szklanki i do niej wstawiałam na chwilkę całe opakowanie, aby olej przyjął stan cieczy. Już jako czerwona wodnista ciecz (taka jak u Amli) też przyjemna w rozprowadzaniu na włosach i nie brudziła wanny :)

Zapach nie był tak rażący jak zapach Amli. Nie zapadł mi w pamięci, czyli był neutralny :D

Zużyłam tylko jedno opakowanie, gdyż nie widziałam żadnych efektów, ale starczyło mi na miesiąc, czyli wydajność tak jak Amla.

Działanie nikłe. Ani ciepłych refleksów, ani super-blasku jak w przypadku Amli. Nie spowodował szybszego wzrostu. Nie nawilżał. Skóra głowy się nie skarżyła, ale ona rzadko kiedy się odzywa xD Nie byłam zadowolona i na pewno do niego nie wrócę. Ale wiem, bo czytam, że wielu dziewczynom się podoba i zauważyły wielkie WOW. Wszystko jest kwestią indywidualną ;)

prow

Podsumowując, w dzisiejszym starciu bezkompromisowo wygrywa AMLA. W sumie to tylko za wydobycie z moich matowych włosów, niezwykłego połysku. Może niewielkiego przyciemnienia. Ale to zawsze więcej niż zero, jak w przypadku oleju Heenara ;) Do Amli na bank jeszcze wrócę, kiedy po lecie moje włosy znowu stracą połysk. Teraz szukam przyspieszacza wzrostu :D Myślę o słynnym khadi- stosowałyście????

A jakie jest Wasze zdanie na temat tych olejków? Może u Was wyglądało to odwrotnie niż u mnie? Jestem bardzo ciekawa, bo sama myślałam, że Heenara zrobi dla mnie 1000 razy więcej niż Amla, a to psikus :D

Pozdrawiam serdecznie,
hairandstyle

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.