włosy nocą, czyli jak utrzymuję efekt naturalnych fal

Witajcie :)

Nie wiem czy wszystkie dziewczyny wiedzą co się dzieje z włosami w nocy. Pewnie nikogo nie zaskoczę, ale nawet w nocy włosy mogą się niszczyć. Jak temu zapobiec? Opiszę mój niezawodny ( i bardzo banalny) sposób na ochronę włosów podczas snu i jednocześnie piękne włosy rankiem :) 
Większość dziewczyn chodzi spać w rozpuszczonych włosach, a to duży błąd. Włosy wtedy się puszą, niszczą od poduszki, gniotą, rano mogą sterczeć na wszystkie strony ;) Zwłaszcza kręconowłose mają z tym problem, ja też swego czasu miałam. Rano zawsze była szopa, włosy wiecznie rozdwojone… Na blogach można znaleźć świetny sposób, aby temu zapobiec, a mianowicie znany wszystkim włosomaniaczkom koczek-ślimaczek. Żeby go zrobić wystarczy skręcić wszystkie włosy wokół osi i na koniec przypiąć np. spinką żabką. Jednak na mnie to nie zadziałało, bo włosy rano były nijakie, ni fale, ni proste, przyklapnięte, bez objętości. W końcu odkryłam najlepszą dla mnie metodę na ochronę włosów w nocy i przy okazji piękne włosy rano: WARKOCZ !!! Nie jest to tradycyjny warkocz przy karku, ani warkocz dobierany (francuski).

Mój obłędnie prosty nocny warkocz robię tak:
DSC09216

1. Pochylam głowę do przodu (warkocz będzie na samym czubku, aby kitka nie uwierała podczas spania ;))
2. Robię kitkę na czubku głowy- luźną, ale tak żeby nie spadła z włosów
3. Zaplatam luźnego warkocza (rano efekt naturalnych fal, przy ciasnym warkoczu włosy lepiej się trzymały, ale rano wyglądały dziwnie takie jakieś różne skręty :D) i na końcu związuję gumką.

Ewentualnie czasem (po zakończeniu wyżej wymienionych czynności :D) zawijam warkocz w kok i koniec warkocza przekładam pod gumkę z czubka głowy, w ten sposób kok utrzyma się całą noc, jednak preferuję sam warkocz- jakoś włosy po nim wyglądają znacznie lepiej :) Efekt jest taki:
DSC09237
Taki warkoczyk kładę na poduszkę, a nie pod głowę, więc włosy się nie gniotą, nie puszą i przy okazji ładnie falują. Oczywiście czasem lepiej czasem gorzej :D  Ale generalnie takie upięcie na noc sprawdziło się u mnie najlepiej :) Wielkim plusem jest dla mnie to, że myjąc włosy co 2 dni, w noc niemycia także spinam włosy w taki warkocz i rano są znowu odbite od nasady i ładnie pofalowane :)

Macie swoje ‚nocne fryzury’ ? Może jakaś inna by się u  mnie sprawdziła?

Pozdrawiam serdecznie,
hairandstyle

8 Komentarze

  1. Ja jak nie zwiążę włosów na noc, to na następny dzień mogę zapomnieć o normalnym wyglądzie, robi się puch, jak nie wiem co:) Moja nocna fryzura to po prostu zwykły, wysoki, mocno ściśnięty warkocz:) Albo ślimaczek. Zależy jakie chcę mieć włosy na następny dzień. w ślimaczku włosy nie doschną i jak je rano rozpuszczę, to po godzinie będą sprężynki, a jak warkocz, to będą fajnie duże sprężyny:) Tak to już mam z tymi swoimi kędziorami :) Pozdrawiam :)

    • Tak, ja też omijam ślimaczka ze względu na to, że jak zrobię go przy lekko mokrych włosach to rano będą mocne sprężynki (tego nie lubię, tracę długość :D), jeśli przy już wilgotnych to rano będzie puch, a jeśli przy suchych to rano mam przyklap i nie wiadomo co na głowie :D warkocz to zdecydowanie najlepsza alternatywa :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.